U-booty Kajzera na Morzu Czarnym cz. I

Z sierpnia 1915 roku pochodzą informacje o pierwszym kontakcie bojowym okrętów podwodnych przeciwników. Dowódca rosyjskiego okrętu podwodnego Morż st. lt. W.W. Pogoreckij meldował, że 8 sierpnia wykrył na podejściach do Bosforu 2 nieprzyjacielskie jednostki tej klasy, które bezskutecznie próbował atakować. Sądząc z danych archiwalnych, mogły to być UB 7 i UC 14 w czasie wyjścia w morze w celach ćwiczebnych, bowiem w tym czasie nie podejmowano rejsów bojowych (UB 8 pozostawał w tym dniu w bazie w stanie gotowości, przygotowując się do wyjścia na Morze Egejskie, które podjął 2 dni później).

Następny patrol w kierunku rosyjskich wybrzeży niemieckie okręty mogły podjąć dopiero w pierwszej połowie września. W jego trakcie UB 8 skierował się ku brzegom Krymu, gdzie w dniach między 5 a 16 września zatopił 4 żaglowce: 9 września w rejonie Aju-Dag Niemcy spalili jeden za drugim 3 jednostki – Sotrudnik (102 BRT), Pokornyj (121 BRT), Błagodatiel (85 BRT), a 11 września w pobliżu Teodozji jeszcze Melitina (108 BRT). W tym ostatnim przypadku dowódca jednostki OlzS Ernst von Voigt polecił odholować szalupę z załogą żaglowca do brzegu, gdzie wpadł pod ogień artyleryjski, od którego uchylił się przez szybkie zanurzenie. O świcie tego dnia okręt ostrzelał stację przestrzeliwania torped Floty Czarnomorskiej koło przylądka Kiik-Atlama, wystrzeliwując 18 pocisków, a parę godzin później w pobliżu Czauda sam padł ofiarą ostrzału karabinowego z brzegu. Odpowiadając salwą z broni maszynowej, okręt podwodny odszedł na pełne morze.

Transportowiec No 46 (Patagonia) zatopiony koło Odessy przez UB 37.0/ Zdjęcie:  zbiory Wiktor Skopcow
Transportowiec No 46 (Patagonia) zatopiony koło Odessy przez UB 37. / Zdjęcie: zbiory Wiktor Skopcow

UB 7, który wyszedł w morze 6 września działał w rejonie Odessy i 15-tego miesiąca zatopił torpedą w odległości 6 Mm na północny-wschód od portu transportowiec no 46 (Patagonia) (angielski Patagonia 6 011 BRT)2 dowodzony przez kapitana D. T. Davies, zmierzający w składzie konwoju obejmującego również No 30 (Impieratrica Marija) i No 61 (Swiatogor) pod eskortą trałowców T.33 oraz T.35 z Odessy do Nikołajewa. Wszyscy znajdujący się na pokładzie storpedowanego statku członkowie załogi i pasażerowie dotarli w szalupach do brzegu. Podjęte później próby wydobycia leżącego rufą na dnie statku zakończyły się niepowodzeniem.

W czasie przeprowadzonego 2 dni później w Odessie dochodzenia sądowego, kapitan Davies zwrócił uwagę na fakt, że eskorta nie był w stanie zabezpieczyć pełnej ochrony przeciwpodwodnej, bowiem składała się ze zwykłych zmobilizowanych parowców, przebudowanych na trałowce. Oczywista była również nie dość staranna obserwacja, która w warunkach dobrej widoczności i pogody pozwoliła przeciwnikowi wybrać największy statek konwoju oraz zbliżyć się na niewielką odległość gwarantującą pewne trafienie.

Pięć dób po przeprowadzeniu ataku UB 7 bezpiecznie powrócił do Stambułu.

Dyrektywą Stawki z dnia 9 września 1915 roku po raz pierwszy od rozpoczęcia wojny sformułowane zostało jedno z ważniejszych zadań floty, jakim była walka z “dowozem węgla i innych materiałów wojennych w rejon Bosforu”, której skutkiem winno być osłabienie wojenno-technicznych możliwości Turcji jako państwa. Straty tureckiego tonażu wiosną i latem spowodowały już znaczne ograniczenie przewozów węgla, a nawet czasowe wyłączanie prądu w stolicy Imperium Otomańskiego w czerwcu. Całkowicie przerwać dostaw Rosjanie jednak nie zdołali. Miało w tym swój istotny udział ograniczenie wykorzystania okrętów nawodnych na liniach komunikacyjnych przeciwnika w sierpniu i wrześniu, z uwagi na zagrożenie ze strony okrętów podwodnych. Znacznie spadła liczba wyjść kontrtorpedowców, które wykorzystywano przede wszystkim do zadań przeciwpodwodnych u wybrzeży Krymu, wzmocnienia ochrony dużych okrętów oraz zabezpieczenia szkolenia bojowego nowych drednotów. W dniach 05 sierpnia na aktywne poszukiwanie okrętów podwodnych przeciwnika w pobliżu Krymu wyszło jednocześnie kontrtorpedowców, 6- sierpnia ćwiczebne strzelania dopiero co wcielonego do służby drednota Impieratrica Marija zabezpieczały krążowniki i kontrtorpedowców. Po bardzo spektakularnych działaniach UB 8, który rankiem 9 września zniszczył u krymskich brzegów 3 żaglowce w morze wyszły kontrtorpedowce Bystryj i Pyłki. Ten ostatni w pobliżu przylądka Aju-Dag zauważył w południe i ostrzelał zanurzający się okręt podwodny. W ciągu następnych dni 0 kontrtorpedowców uczestniczyło w poszukiwaniu okrętów podwodnych w ramach specjalnie utworzonych grup, co nie przeszkodziło jednak Niemcom września ostrzelać stację torpedową i spalić kolejny żaglowiec. Do 6 września patrolowanie kontynuowały kontrtorpedowce Zawidnyj i Zwonkij, a w rejonie Jałty do tego miesiąca Żutkij i Żarki, które następnie do września operowały w rejonie na zachód od Sewastopola.

Z końcem września wzrosła jednak aktywność sił rosyjskich na liniach komunikacji przeciwnika, tylko same grupy okrętów liniowych do końca roku przeprowadziły 10 wyjść w morze. Od tego czasu obowiązkowym warunkiem działania jednostek w porze dziennej było wykonywanie zygzakowania (we Flocie Czarnomorskiej nazywano to “łamaniem kursu”), co jednak zwiększało ryzyko wejścia na minę.

Nowy okręt liniowy Imperiatrica Marija był oczkiem w głowie dowództwa rosyjskiej Floty Czarnomorskiej, stąd jego ochronie przed nieprzyjacielskimi okrętami podwodnymi poświęcono dużo uwagi. / Zdjęcie: zbiory Władimir Zabłockij
Nowy okręt liniowy Imperiatrica Marija był oczkiem w głowie dowództwa rosyjskiej Floty Czarnomorskiej, stąd jego ochronie przed nieprzyjacielskimi okrętami podwodnymi poświęcono dużo uwagi. / Zdjęcie: zbiory Władimir Zabłockij

Nie obeszło się przy tym bez sytuacji kuriozalnych. W czasie ostrzału Zonguldak w dniu 1 października 1915 rosyjskie okręty “udanie uchyli uchyliły się od salwy torpedowej niemieckiego okrętu”, co zdaniem dowództwa wykazało możliwość uniknięcia trafienia torpedowego nawet w przypadku “nielicznej ochrony, ale przy dobrze zorganizowanej obserwacji i wytrwałym manewrowaniu”. Choć w rzeczywistości w rejonie tym nie było żadnych okrętów podwodnych, to epizod ten miał mimo wszystko zadawalający efekt, dodając marynarzom wiary we własne możliwości. Rzeczywiście możliwości pozostawały nadal nader ograniczone, bowiem flota nie dysponowała faktycznymi środkami poszukiwania i niszczenia okrętów podwodnych, nie licząc taranowania i ostrzału artyleryjskiego.

————————-

2 Większość statków państw sojuszników Rosji, które weszły w skład Flotylli Transportowej Floty Czarnomorskiej, została wydzierżawiona na okres wojny, pozostając jednak nadal majątkiem swych dotychczasowych właścicieli, choć niekiedy podnosiły rosyjską flagę.