U-booty Kajzera na Morzu Czarnym cz. I

W prasie rozpętała się burza oburzenia okrucieństwem niemieckich podwodników, podgrzewana jeszcze przez oficjalną propagandę, tym bardziej, że podobne incydenty miały także miejsce i na innych teatrach wojennych. Z kwatery głównej Czerwonego Krzyża w Genewie, która rejestrowała wszystkie statki szpitalne wojujących stron, została skierowana nota do niemieckiego rządu, który polecił Admiralicji przeprowadzenie dochodzenia. Gansser w swoim raporcie uzasadnił atak tym, że rozpoznał statek jako transportowiec wojskowy holujący lichtugi: “Bardzo blisko brzegu zauważono całkowicie nieoświetlony statek, który miał tylko białe topowe światło na maszcie. Parowiec był głęboko załadowany i wokół znajdowało się kilka barek z których przeładowywano ludzi. Jednostka była pomalowana na kolor jasno szary z czerwonym pasem na rufie, gdzie powiewała duża rosyjska flaga handlowa. Statek nie nosił ani oficjalnego oznaczenia przynależności do Czerwonego Krzyża, ani zielonego pasa wokół kadłuba, ani też czerwonego krzyża na kominie. Po krótkiej naradzie z oficerami postanowiłem odpalić torpedę do statku, który szybko zatonął”. Jednak zgodnie z oświadczeniem pełnomocnika rosyjskiego Czerwonego Krzyża na Kaukazie statek “był uznany za jednostkę szpitalną przez Niemcy, Bułgarię i Turcję. Kadłub był pomalowany na kolor biały, a na dziobie, rufie i burtach znajdowały się dużych rozmiarów czerwone krzyże, zaś na rufie i masztach powiewały flagi Czerwonego Krzyża” (z komunikatu Piotrogrodzkiej Agencji Telegraficznej z dnia 20 marca 1916 r.).

Konrad Gansser z grupą niemieckich i tureckich oficerów. / Zdjęcie: zbiory Wiktor Skopcow
Konrad Gansser z grupą niemieckich i tureckich oficerów. / Zdjęcie: zbiory Wiktor Skopcow

Trzeba mieć na uwadze i tą okoliczność że U-booty kajzera działały na Morzu Czarnym pod banderą Imperium Otomańskiego, choć faktycznie podlegały niemieckiemu dowództwu i ich załogi pozostawały czysto niemieckie. Dotyczyło to nie tylko “propagandowych” rejsów wzdłuż południowych brzegów Turcji, których podstawowym celem było zademonstrowanie tureckiej flagi mieszkańcom nadbrzeżnych miejscowości (w tym celu wywieszano na kiosku specjalną wielką banderę). W związku z tym niemiecka Admiralicja przekazała rezultaty swego dochodzenia otomańskiemu rządowi, który następnie skierował do Szwajcarii notę z odpowiedzią, w której w swoim imieniu przepraszał za zatopienie statku szpitalnego i śmierć ludzi, jednak winą za ten stan obarczał Rosję, które jakoby niewłaściwie oznakowała jednostkę. Tym samym dla KL Ganssera epizod ten nie miał żadnych następstw, choć po zakończeniu wojny został on włączony przez Brytyjczyków na listę przestępców wojennych z powodu innych przypadków zatopień statków (notabene całkiem dyskusyjnych).

Rankiem 31 marca U 33 zatopił ogniem artyleryjskim niewielki żaglowiec w pobliżu Nowo_Georgijewskiego monastyru na wschód od Gudauty, a po godzinie atakował transportowiec Nr 105 (Karol Albert), belgijski Roi Albert, 2 853 BRT), który po pierwszym ostrzegawczym strzale wyrzucił się na brzeg w odległości 3 Mm od latarni morskiej w Suchumi. Statek został ostrzelany z działa przez okręt podwodny (później uszkodzenia usunięto, a statek ponownie wszedł do służby). Przy okazji dostało się też latarni morskiej, a kilka pocisków trafiło w miasto. Po południu przy próbie ataku na statek stojący na kotwicy w Gudaucie niemiecki okręt został ostrzelany z brzegu ogniem karabinowym, w odpowiedzi na który wystrzelił około 30 pocisków na miasto. Tym nie mniej jednak statek ocalał. W dniu 1 kwietnia okręt podwodny wszedł do Trabzon, skąd 2-go skierował się do zatoki Surmere. Rankiem 3 kwietnia po uzgodnieniu z dowódcą krążownika Midilli (eks-niem. Breslau). U 33 ponownie wyszedł na morze by zająć pozycję 4 – 6 Mm bardziej na wschód. Następnie jednostka rozstrzelała rosyjski trałowiec T.33 (Enriketta, 442 BRT), wcześniej uszkodzony przez krążownik i zmuszony do wyrzucenia się na brzeg. Następnie z krążownika zabrano oficera wojsk lądowych, którego okręt podwodny dostarczył do Trabzon.

Wcześniej, przybyciem 30 marca do Noworosyjska, zakończył się pierwszy etap dużej wojskowej operacji transportowej, zaś dla przerwania działań aktywizujących się na południu sił przeciwnika skierowano tam 3 kwietnia drednot Impieratrica Jekatierina Wielikaja krążownik Kaguł i 3 kontrtorpedowce. Następnego dnia Midilli został wykryty, ostrzelany przez drednot i zmuszony do opuszczenia rejonu z pełną prędkością. Rankiem tego dnia przy próbie zaatakowania konwoju w zatoce Surmere U 33 nie zdołał zachować głębokości peryskopowej i został zauważony przez jednostki eskorty. Niewielki rosyjski kontrtorpedowiec Strogij (d-ca kpt. II rangi G. Czuchnin), który znalazł się na prawym trawersie okrętu podwodnego, ostrzelał to miejsce pociskami “nurkującymi” i przystąpił do taranowania. Zdołano jedynie zgiąć peryskop niemieckiej jednostki, przez który do wnętrza zaczęła dostawać się woda. Niestety z uwagi na słabe przeszkolenie załogi nie udało się zrzucić w odpowiednim momencie otrzymanych niedawno bomb głębinowych. Przy taranowaniu uszkodzone zostało jedno z piór śruby Strogogo, zaś U 33 musiał opuścić rejon patrolowania i powrócić do Bosforu, który zakończył się 18 kwietnia.

W rezultacie przejście w dniach 5 kwietnia 22 transportowców z wojskami 1 i 2 płastuńskiej brygady oraz dywizjonu artylerii górskiej z Noworosyjska do Rise dla wzmocnienia Nadmorskiego oddziału Armii Kaukaskiej na kierunku Trabzonu (składający się z podwodnych jednostek 3 oddział w składzie 14 transportowców, pozostał czasowo w bazie i osiągnął Batumi dopiero 13 kwietnia) odbyło się bez przeciwdziałania ze strony nieprzyjaciela. Rejon wysadzania transportu siły rosyjskie zabezpieczyły dodatkowo przed ewentualnymi atakami okrętów podwodnych. W dniu 7 kwietnia o godz. 10.35 stawiacz sieci Aju-Dag oraz kanonierka Doniec zakończyły zakładanie sieci przeciwtorpedowej w zatoce Rise, zaś torpedowce wodnosamolotów Imperator Nikołaj I, przerzucono do wykonania zadań zop, ale i działania na rzecz dowództwa wojsk lądowych. Desantowanie oddziałów zakończono wieczorem, po czym transportowce w osłonie torpedowców odeszły do Batumi i Poti, a okręty zabezpieczenia wróciły do Sewastopola.