„Ultra” kontra Ulm


Nikołaj BAŻENOW i Siergiej PATIANIN (Rosja)


Niemieckie stawiacz min Ulm w interesującym malowaniu kamuflażowym. / Zdjęcie: zbiory Siegfried Breyer
Niemieckie stawiacz min Ulm w interesującym malowaniu kamuflażowym. / Zdjęcie: zbiory Siegfried Breyer
Artykuł zamieszczony dzięki uprzejmości czasopisma Okręty Wojenne
Artykuł zamieszczony dzięki uprzejmości czasopisma Okręty Wojenne

Klęska operacji „Zar”

Latem 1942 środek ciężkości operacji nawodnych sił Kriegsmarine przeniósł się na północ. Surowe, polarne wody stały się areną zażartych starć. Po rozbiciu alianckiego konwoju „PQ-17” strategiczna inicjatywa na arktycznym teatrze działań wojennych przeszła w ręce Niemiec. Starając się wykorzystać dotychczasowe sukcesy, niemieckie lotnictwo przeprowadzało intensywne naloty na Murmańsk i Archangielsk. Kolejnym zdecydowanym krokiem niemieckiego dowództwa miała być seria operacji skierowanych na sparaliżowanie żeglugi na radzieckich wodach wewnętrznych. Rozkaz o rozpoczęciu ich przygotowań Dowództwo Wojny Morskiej (SKL) wydało jeszcze w maju 1942. Dowództwo morskiej Grupy „Nord”, na które spadł obowiązek przeprowadzania akcji, ochoczo wzięło się do pracy i już 1 lipca jego dowódca adm. R. Carls przedstawił „górze” plan operacji „Wunderland”, zgodnie z którą na wody Morza Karskiego miał wyprawić się jeden lub dwa ciężkie krążowniki. W charakterze działań uzupełniających przewidywano szereg operacji minowych przeprowadzonych siłami jednostek nawodnych, okrętów podwodnych i lotnictwa. Opracowanie planów tych operacji, które otrzymały szumne nazwy, między innymi „Zar”, „Zarin”, „Peter”, „Rurik”, „Romanov”, rozpoczęto prawdopodobnie później, bowiem pierwsze wzmianki o nich w Dzienniku działań bojowych SKL pochodzą z 20 sierpnia. Planowe przeprowadzenie wszystkich wspomnianych wyżej operacji miało doprowadzić do całkowitego przerwania ruchu statków na Północnej Drodze Morskiej.

Choć brzmi to paradoksalnie, jednak tak znaczna skala podjętych przez Niemców działań spowodowana była brakiem precyzyjnych danych o stanie komunikacji morskiej i infrastrukturze zabezpieczających ją obiektów w radzieckim sektorze Arktyki. Dowództwo Kriegsmarine liczyło się z ożywiona żegluga na Północnej Drodze Morskiej, nie wykluczając także ruchu konwojów z dostawami „Lend-Lease” z portów zachodniego wybrzeża USA oraz istnieniem punktu rozładunkowego w Amderma.

Od 4 sierpnia Niemcy rozpoczęli rozwijać okręty podwodne na Morzu Karskim i u północnego krańca Nowej Ziemi (co najmniej 5 jednostek). 16 sierpnia w swój gorzki rejs wyszedł ciężki krążownik Admiral Scheer. Później nastąpił czas broni minowej. 23 sierpnia z Skjomenfjord w pobliżu Narwiku wyszedł okręt podwodny U 589 z zadaniem zaminowania zachodniego wejścia do cieśniny Matoczkin Szar. Dobę później Niemcy przystąpili do realizacji operacji pod kryptonimem „Zar”, w której główna rola przypadła stawiaczowi min Ulm.

Gdy w listopadzie 1937 roku wodowano w Danzig (Wolne Miasto Gdańsk) szybki chłodnicowiec Rapide, jego budowniczowie pewnie nie myśleli o tym, że ich „dziecku” zgotowany zostanie tak niezwykły los. Jednostka była typowym „bananowcem” – dwupokładowym motorowcem z nadbudówką w środkowej części kadłuba i jednym kominem. W następnym roku statek przekazano armatorowi „Norddeutsche Lloyd” z Bremy. Wówczas też jednostka otrzymała nowa nazwę Ulm i do wybuchu wojny zdążyła wykonać szereg rejsów do portów Południowej Ameryki. W dniu 18 marca 1940 statek został zarekwirowany przez marynarkę wojenną i otrzymał nazwę Schiff 11, a następnie został przebudowany na pomocniczy stawiacz min. W tej roli okręt przeprowadził jeden wypad ku wybrzeżom Wielkiej Brytanii, jednak 31 lipca z nieznanych przyczyn zatonął. Już w sierpniu jednostkę wydobyto i skierowano do remontu. 25 listopada 1941 wyremontowany stawiacz min Ulm (przywrócono pierwotną nazwę) powrócił do składu floty.

Podstawowym uzbrojeniem Ulm były miny morskie, przy czym dawny „bananowiec” wyróżniał się zadziwiająca ładownością. Okręt normalnie przyjmował na pokład do 482 min, istniała także możliwość zabrania jeszcze dodatkowych do ładowni, jednak już bez możliwości ich stawiania. Z drugiej strony, uzbrojenie artyleryjskie było słabe. Składało się ono z działa kal. 105 mm na dziobie, a kal. 37 mm na rufie, zaś uzupełniały je 4 działa plot. kal. 20mm (wg K v. Kutzleben – wkm kal. 13,2 mm) rozmieszczone na skrzydłach mostka i za kominem.

W końcu lipca 1942 Ulm znalazł zatrudnienie przy transporcie min z Niemiec do Finlandii. Po otrzymaniu dyspozycji od Grupy „Nord”, dowódca Korvettenkapitan (kmdr ppor.) E. Biet przeprowadził okręt do Swinem¸nde (Świnoujście), gdzie przyjął na pokład 450 min (100 EMC, 200 EMF, 120 TMB i 30 TMC), a następnie w dniach 15-22 sierpnia przeszedł do Narwiku. Tam w dniu 23 sierpnia jednostkę odwiedził wiceadm. A. Thiele, od niedawna zajmujący stanowisko „Admiral Nordmeer” (pol Admirała Arktyki), który przekazał dowódcy okrętu plan operacji „Zar”.

Celem operacji było postawienie 20 zapór minowych na północny zachód od wyspy Nowa Ziemia. Tak dziwny rejon minowania można wyjaśnić w prosty sposób – Niemcy wierzyli w istnienie ożywionej trasy żeglugowej wzdłuż zachodniego wybrzeża wyspy, wokół przylądka Żełanija i dalej w kierunku cieśniny Wilkickiego. Równoczesne zakorkowanie minami obu wyjść z Morza Karskiego, zdaniem Niemców pozwolić miało czasowe sparaliżowanie ruchu statków na Północnej Drodze Morskiej.

Trasa przejścia do rejonu minowania składała się z 3 prostych odcinków ze zmiana kursów w punktach o współrzędnych 72°40’N/18°E i 78°N/40°E. Niszczyciele 5 Flotylli miały eskortować stawiacz min na każdym z odcinków trasy, po czym powrócić do Tromso. Dalej już do celu operacji Ulm miał zdążać samotnie.

Biorąc pod uwagę słabe uzbrojenie stawiacza min i charakter samej operacji, zachowanie pełnej tajemnicy nabrało najważniejszego znaczenia. Przejście do miejsca stawiania min miało odbyć się pod handlowa flagą neutralnego państwa przy zachowaniu maskowania, utrudniającego identyfikację jednostki przez lotnictwo rozpoznawcze. Artylerię miano użyć jedynie w sytuacji, gdy nie było już możliwości uniknięcia starcia, zaś artylerię plot. jedynie w przypadku ataku nieprzyjacielskich samolotów. Należało liczyć się z możliwymi spotkaniami z alianckimi statkami i konwojami, kursującymi na trasie między Islandią a Murmańskiem, a także konwojami chodzącymi (tu należy postawić cudzysłów) wzdłuż zachodniego brzegu Nowej Ziemi. Szczególne wskazanie na taką możliwość pojawiło się po tym, jak 18 sierpnia w czasie przejścia na Morze Karskie ciężki krążownik Admiral Scheer wykrył nieznany statek w odległości około 240 Mm na wschód od południowego krańca Szpicbergenu.

Szczególny niepokój „Admirała Arktyki” budziła słaba moc radiostacji Ulm, stwierdzona w czasie poprzedniego pobytu okrętu na północy na początku roku. Thiele wskazywał na ten fakt dowództwu Grupy „Nord”, jednak wyższe instancje przejawiały w tej mierze niezwykłą dla Niemców bierność. W czasie wielotygodniowego pobytu na wodach niemieckich i nie uczestniczenia w działaniach wojennych, tak niezbędna wymiana radiostacji nie została dokonana. Jako środek zastępczy postanowiono wykorzystać znajdujące się w rejonie Nowej Ziemi okręty podwodne U 255 i U 456, którym rozkazano retransmitować wszystkie nadchodzące z Ulm meldunki.

Operacja „Zar” rozpoczęła się 24 sierpnia 1942 roku, gdy stawiacz min opuścił Narwik, kierując się szkierowym farwaterem w kierunku Tromso. O godz. 23.47 do okrętu przyłączyły się niszczyciele Erich Steinbrinck, Friedrich Ihn i Richard Beitzen, które towarzyszyły mu aż do godz. 14.10 następnego dnia. W odległości 70 Mm na południowy wschód od Wyspy Niedźwiedziej, tak jak przewidywał to plan operacji, niszczycie zawróciły i wieczorem powróciły do bazy. Od tego momentu nikt już więcej nie widział Ulm, a w ciągu tygodnia nie było także żadnych informacji o okręcie. Przedpołudniem 26 sierpnia rozpoznanie lotnicze zaobserwowało dwie grupy okrętów nieprzyjaciela między Szpicbergenem a Wyspą Niedźwiedzia. Jedna z nich składała się z krążownika i 2 niszczycieli, a druga z 3 niszczycieli. Niemieckie dowództwo uznało, że były to jednostki powracające z Rosji do Anglii, bowiem służba nasłuchu radiowego nie dysponowała informacjami o ruchu konwojow1. Wykrycie okrętów przeciwnika wzbudziło duże obawy, z uwagi na fakt, że kierunek ich ruchu przecinał kurs Ulm. W związku z tym „Admirał Arktyki” wysłał natychmiast radiogram do Ulm, w którym nakazał odejście na północ – do granicy lodów. Odpowiedzi jednak nie otrzymał.

Do 2 września wiceadm. Thiele pozostawał w nerwowym oczekiwaniu. Do tego czasu zdążył powrócić do Narwiku Admiral Scheer, nie stwierdzając na morzu jakichkolwiek oznak obecności stawiacza min. Okręty podwodne również nie otrzymały żadnych informacji z Ulm. Dopiero 3 września do sztabu „Admirała Arktyki” dotarł meldunek od komendanta portu Vardo, o tym, że w nocy norweskie wybrzeże osiągnęła szalupa ratunkowa z Ulm. Po pokonaniu 300 milowej trasy surowego arktycznego morza, pozostało jedynie 4 żywych rozbitków: st. bosman Bohn, bosman-maszynista Pallas, st. mar. Schmitz oraz st. mar. maszynista Hofmann. Poza tym w szalupie znajdowało się 20 trupów, zaś Hofmann zmarł po kilku godzinach z wychłodzenia.

Dopiero wtedy niemieckie dowództwo zrozumiało, że zmierzający no rejonu minowania stawiacz min został zatopiony przez brytyjskie niszczyciele. Opowiadanie Bohna (uzupełnione po wojnie wspomnieniami KK Bieta, po jego powrocie z niewoli) pozwoliło odtworzyć obraz wydarzeń.

Po odejściu niszczycieli Ulm obrał kurs 46° i z prędkością 16 węzłów skierował się do następnego punktu nawrotu. Była bezchmurna pogoda: wiatr z kierunku NEE o sile 4°, falowanie 3°, widzialność do 30 Mm. O godz. 23.00 (czasu berlińskiego), gdy okręt znajdował się w punkcie o współrzędnych 74°45’N i 26°30’E obserwatorzy zauważyli 3 niszczyciele z lewej burty. Natychmiast ogłoszono alarm bojowy. Podniesiono panamska flagę dla ukrycia przynależności państwowej. Niszczyciele zbliżyły się na odległość 6200 m, i prowadzący szyk, bez zwyczajowego zapytania, otworzył ogień. Pierwsza salwa była niedolotem. Dowódca Ulm rozkazał opuścić flagę Panamy i podnieść niemiecką banderę wojenna, a dopiero następnie otworzył ogień. Jedyne działo kal. 105 mm zdążyło oddać 15 strzałów, po czym umilkło rozbite bezpośrednim trafieniem2. Brytyjczycy podeszli na 4600 m i z trzech stron rozstrzeliwali bezbronny stawiacz min z dział kal. 120 mm. W części dziobowej Ulm wybuchł silny pożar.

Wysłany otwartym tekstem radiogram: „Zostałem przechwycony przez nieprzyjacielskie niszczyciele w kwadracie 1949AS” pozostał bez odpowiedzi. Położenie stawało się beznadziejne, wobec czego KK Biet rozkazał przygotować się do opuszczenia okrętu. Na pokładzie nie było najmniejszych oznak paniki, wszystkie rozkazy wykonywano szybko i sprawnie. Tajne dokumenty i maszyna szyfrująca z kodami zostały wyrzucone za burtę. W maszynowni założono ładunki wybuchowe. Po rozkazie „Przygotować środki ratunkowe” nadszedł kolejny „Opuścić okręt”.

——————–

1 pierwsza grupa składała się z amerykańskiego krążownika Tuscaloosa, niszczycieli Rodman i Emmons, drugą stanowiły brytyjskie niszczyciele Martin, Marne i Onslaught. W połowie sierpnia okręty te dostarczyły do Północnej Rosji personel naziemny 2 eskadr torpedowych RAF, zapasowe lufy i amunicję dla jednostek plot., a także nie przyjęty przez stronę radziecką brytyjski szpital morski.

2 w tym czasie niemieccy artylerzyści uzyskali bezpośrednie trafienie w niszczyciel Martin.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.