Amerykańskie skrzydła nad europejskimi wodami czyli Amerykańskie lotnictwo morskie w I Wojnie Światowej

Bomby na wroga

Amerykańskie lotnictwo morskie miało w  założeniach posiadać silny komponent ofensywny w postaci bombowców operujących w  ramach tak zwanej Northern Bombing Group (północna grupa bombowa). Jej skład zatwierdzono w dniu 31 maja 1918 r. określając go na cztery dywizjony dzienne i  cztery dywizjony nocne wchodzące odpowiednio w skład skrzydła dziennego oraz skrzydła nocnego – w oryginalnej nomenklaturze day squadrons oraz night squadrons (squadron najczęściej tłumaczone na pol. jako dywizjon, a rzadziej eskadra) tworzące day wing i night wing. Siły te bazowały w Anglii oraz na kontynencie europejskim we Francji. Maszyny obsadzać mieli zarówno lotnicy Navy, to jest marynarki jak też Marines, czyli korpusu piechoty morskiej.Jak z powyższego wynika plany były ambitne, jednak na przeszkodzie ich pełnej realizacji stanęły kwestie sprzętowe. W  szczególności włoskiej produkcji bombowce Caproni, których zamówiono łącznie 38, a  otrzymano ledwie 18, sprawiały kłopoty ze względu na swe silniki Fiata. Kolejne samoloty miano dostarczyć z  charakteryzującymi się większą niezawodnością silnikami Isotta Fraschini, jednak nim do tego doszło nastąpiło zawieszenie broni. Mniej problemów sprawiały samoloty pozyskane od Brytyjczyków, lecz maszyn tych ani nie otrzymano od razu ani w wystarczającej liczbie. Dlatego też amerykańscy lotnicy wpierw latali w  jednostkach brytyjskich, co jednak miało tę zaletę, że pozwoliło im na stopniowe nabieranie doświadczenia bojowego przed w pełni samodzielnym działaniem. 

Pierwsze loty bojowe Amerykanie wykonali w  ramach brytyjskiego 218 i 217 dywizjonu odpowiednio w dniach 9 i 21 sierpnia 1918 r. Z kolei pierwszy całkowicie amerykański wylot na bombardowanie miał miejsce w dniu 14 października 1918 r. kiedy to siłami jednego dywizjonu zaatakowano stacje kolejową Tielt (miasto w północno-zachodniej Belgii) zrzucając przy tym siedemnaście bomb o  łącznej masie ponad 2000 funtów to jest około 1000 kg. Potem jeszcze Amerykanie przeprowadzili siedem wyprawa bombowych, których celami były między innymi bazy U-bootów, przy stratach bojowych wynoszących dwie maszyny. Wspomniane akcje przeprowadzono za dnia, a dodatkowo jeszcze pojedynczy nocny nalot miał miejsce 15 sierpnia 1918 r. Po prawdzie miał on raczej symboliczny charakter ze względu na udział w nim jednego tylko samolotu, choć zarazem dodać trzeba, że amerykańscy lotnicy uczestniczyli też w nocnych działaniach prowadzonych przez brytyjski 214 dywizjon.

Na dzień zawieszenia broni personel amerykańskiego zgrupowania bombowego liczył 2448 ludzi, w tym 294 oficerów, z czego 168 pilotów. Sprzęt latający obejmował 35 samolotów, co uznać należy za skromną liczbę, szczególnie, że tylko 17 z nich było sprawnych technicznie. Najlepszym wyznacznikiem działań lotnictwa bombowego wydaj się tonaż zrzuconych bomb. Nawet biorąc pod uwagę ograniczenia techniczne ówczesnego lotnictwa tenże nie był oszałamiający, bowiem wynosił 70 759,5 kg – oficjalnie 155 998 funtów, co przy zastosowaniu przelicznika 1 funt = 0,453 kg daje powyższy wynik. Tak więc rezultat działań amerykańskich bombowców określić można jako ograniczony, co jednak nie wynikało tyle z braku woli czy umiejętności, ile z trudności sprzętowych. 

As lotniczy David S. Ingalls. / Zdjęcie: NH&HC
As lotniczy David S. Ingalls. / Zdjęcie: NH&HC

Pierwszy „as” U.S. Navy

Postawić można tezę, że lotnictwo myśliwskie bardziej przykuwa uwagę od innych jego rodzajów, zaś myśliwskie „asy” zdobywają rozgłos rzadko osiągany przez innych lotników. Dlatego też warto wspomnieć, że podczas „Wielkiej Wojny” z  szeregów amerykańskiego lotnictwa morskiego wyszedł jeden „as”, to jest jak zwykło się przyjmować pilot mający pięć lub więcej zestrzeleń, a  mianowicie lieutenant David Sinton Ingalls, któremu oficjalnie przyznano sześć zwycięstw powietrznych. Wszystkie osiągnął w 1918 r. latając na myśliwcach typu Sopwith „Camel” w brytyjskim 213 dywizjonie.Pierwsze zwycięstwo powietrzne Ingalls uzyskał w dniu 11 sierpnia 1918 r. kiedy to lecąc wraz z brytyjskim „asem” Colinem Peterem Brownem zestrzelił niemiecki samolot typu Albatros w  rejonie Dixmude (północno-zachodnia Belgia). Dziesięć dni później – 21 sierpnia – Amerykanin znów „zapunktował” zestrzeliwując wraz z dwoma innymi lotnikami (Brownem oraz Georgem Stacy Hodsonem) niemiecki samolot typu LVG. Kolejne zwycięstwo powietrzne Amerykanina miało miejsce w  dniu 15 września gdy Ingalls zestrzelił niemieckiego Rumplera. Także i tym razem dokonał tego wraz z innym lotnikiem, Harrym Smithem. Szczęśliwa passa trwała bowiem ledwie trzy dni, później Ingalls oraz Smith i  Hodson zestrzelili nieprzyjacielski balon obserwacyjny. Swe piąte zwycięstwo powietrzne Ingalls odniósł dnia 20 września 1918 r. a miało ono miejsce w dość niecodziennych okolicznościach. Mianowicie z powodu awarii silnika Amerykanin o mało co nie lądował przymusowo, lecz w  ostatniej chwili motor „zaskoczył” i można było kontynuować lot. W międzyczasie poszukując dogodnego miejsca do lądowania Ingalls zapuścił się w głąb terenu kontrolowanego przez wroga. Dzięki temu, wracając na swoją stronę frontu, całkowicie zaskoczył atakiem od tył i zestrzelił niemiecki Fokker D VII. Ostatnie zwycięstwo powietrzne Ingalls odniósł do spółki z Hodsonem w dniu 24 września, kiedy to zestrzelili napotkany niemiecki samolot typu Rumpler.

Jak z powyższego wynika większość zestrzeleń Ingalls dokonał zespołowo, to jest wraz innymi lotnikami, jednak nie dzielono ich na zwycięstwa ułamkowe tylko po prostu przyznawano mu kolejne zwycięstwo powietrzne, których jak łatwo można policzyć miał sześć (w  tym jeden balon). Tak więc David Sinton Ingalls przekroczył „magiczną” liczbę pięciu zestrzałów, tym samym stał się pierwszym „asem” U.S. Navy. Jego wojenne dokonania zyskały uznanie w  postaci amerykańskiego Navy Distinguished Service Medal (Medal Marynarki Wojennej za Wybitną Służbę), brytyjskiego Distinguished Flying Cross (Zaszczytny Krzyż Lotniczy) oraz francuskiej Légion d’honneur (Legia Honorowa).

W okresie międzywojennym Ingalls piastował szereg wysokich stanowisk w polityce i biznesie, trzeba przy tym zauważyć, że zarówno z pochodzenia jak też i dzięki małżeństwu należał do sfer wpływowych. Po wybuchu II Wojny Światowej ponownie znalazł się w aktywnej służbie. Ukoronowaniem jego wojskowej kariery było powierzenie mu w 1943 r. dowództwa Pearl Harbor Naval Air Station (bazy lotnictwa morskiego Pearl Harbor). Później również prowadził aktywne życie, lecz jak wiadomo wszystko przemija – David Sinton Ingalls zmarł w 1985 r. dożywszy 86 lat.

Łódź latająca Curtiss H-12 podczas prób w kwietniu 1917 roku. / Zdjęcie: NH&HC
Łódź latająca Curtiss H-12 podczas prób w kwietniu 1917 roku. / Zdjęcie: NH&HC