Raport z ekspedycji Gallipoli 2011

AUTORZY: Piotr Nykiel, Piotr Wytykowski, Roman Zajder1

Pancernik Mesudiye na fotografii wykonanej tuż po modernizacji w 1903 r./ Zdjęcie: zbiory Achille Rastell
Pancernik Mesudiye na fotografii wykonanej tuż po modernizacji w 1903 r./ Zdjęcie: zbiory Achille Rastell

Pierwsza Polska Ekspedycja Nurkowa Gallipoli 2011 rozpoczęła się 31 sierpnia i trwała do 9 września, a jej hasło przewodnie brzmiało: „Aktualny stan wraków okrętów zatopionych podczas bitwy o Dardanele oraz stan ich degradacji”. W ekspedycji wzięło udział jedenastu doświadczonych nurków wrakowych, fotografów i kamerzystów podwodnych oraz historyk wojskowości.

Ekipa nurkowa miała za zadanie dokładne zinwentaryzowanie, sfotografowanie i sfilmowanie każdego z zaplanowanych wraków, natomiast ekspert wyprawy w zakresie historii wojskowości dr Nykiel oceniał zebrany materiał. Po każdym nurkowaniu ekipa wymieniała się cennymi spostrzeżeniami i na bieżąco tworzyła raport z każdego z wraków. Dr Nykiel określał wagę naszych odkryć.

Podróż rozpoczęliśmy z Berlina. Pierwszym etapem był Stambuł. Po zmianie lotniska dalsza, prawie godzinna podróż wiodła głównie nad Morzem Marmara i Dardanelami. Miejscem naszego przeznaczenia było miasto Çanakkale, leżące po azjatyckiej stronie cieśniny. Piątkowy dzień poświeciliśmy na aklimatyzację, przygotowanie sprzętu i ustalenie z naszym lokalnym przewodnikiem szczegółowego planu nurkowego ekspedycji.

Wrak numer 1:

Następnego dnia rozpoczęła się merytoryczna część ekspedycji. Plan na ten dzień przewidywał angielski kuter patrolowy Lundy. Była to jednostka o pojemności 188 BRT, zbudowana w 1908 roku przez Hull Steam Fishing & Ice Co., Hull (dok nr 168). Jej załoga składała się 12 marynarzy, zaś dowódcą podczas kampanii o Gallipoli był szyper Henry Charles Taylor RNR. Pierwotnie Lundy jako trawler przeznaczony był do połowu wielorybów, ale podczas wojny został uzbrojony w 76 milimetrowe działo i wpisany na stan Royal Navy jako jednostka patrolowa. Zatonął w poniedziałek 16 sierpnia 1915 roku w Zatoce Suvla (zachodni brzeg Półwyspu Gallipoli). Według źródeł brytyjskich2 przyczyną zatonięcia była kolizja z jednostką transportową Kalyan o pojemności 9000 BRT. Zginął tylko jeden członek załogi, mechanik Hendrick Williamson.

Dopłynęliśmy na pozycję N 40 17’ 806” E 26 12’ 970”, na której leży wrak kutra. Po dokładnym przygotowaniu potrzebnego nam do pracy sprzętu rozpoczęliśmy nurkowanie. Szybko znaleźliśmy się na dnie, gdyż w tym miejscu morze ma tylko 28 m głębokości. Ekipa bardzo sprawnie zabrała się do wyznaczonych jej zadań, każdy dokładnie wiedział jaką część pracy musi wykonać.

Okręt leży równo na stępce na piaszczystym, płaskim dnie. Jak na prawie stuletnie przebywanie w nieprzyjaznym mu środowisku jest bardzo dobrze zachowany. Wszystkie jego sekcje są bez trudu rozpoznawalne. Oczywiście z drewnianego pokładu nie pozostało już nic, ale stalowe podpory, na których był przymocowany dokładnie pokazują gdzie się znajdował. Dziobowa ładownia jest pusta i stosunkowo łatwa do spenetrowania ze względu na brak pokładu. Kabestan jest praktycznie nietknięty.

Najciekawszym fragmentem wraku jest bez wątpienia rufa. Ster i śruba do połowy swojej wysokości są zagrzebane w piasku, ale nie noszą żadnych oznak zniszczenia. Tego samego nie można już jednak powiedzieć o jej części nadwodnej, na której wciąż bardzo wyraźnie rozpoznawalne są ślady kolizji. Dokładnie widać, że konstrukcja nośna pokładu uniosła się ku górze, powodując załamanie się blach poszycia burtowego. Uwagę przykuwa także rozcięcie blach w centralnej części rufy. Uszkodzenia w tej sekcji jednostki oraz z prawej strony nadbudówki mostka są dziś niemymi świadkami dramatu, jaki rozegrał się 16 sierpnia 1915. Lundy cumował wówczas w Zatoce Suvla przy burcie parowca Kalyan, z którego pokładu pobierał zapas amunicji. Podczas przeładunku miejsce, w którym znajdowały się obie jednostki obłożone zostało ogniem przez turecką artylerię lądową. Kapitan Kalyana, chcąc uniknąć trafienia zaczął powoli przemieszczać statek z wciąż przycumowanym do jego burty kutrem Lundy. Ogień dział nasilał się jednak, więc Kalyan zwiększył prędkość i wykonał łagodny zwrot. Wśród wybuchających pocisków i odgłosów maszyn obu jednostek załoga Lundy nie usłyszała niestety ostrzegawczych nawoływań z pokładu Kalyana i jej kuter wciągnięty został pod wodę przez śrubę znacznie większego statku3.

Pomiary dokonane przez nasz zespół przedstawiają się następująco: długość jednostki: 33 m, szerokość: 6,3 m, wysokość burty: 2,2 m. Porównując aktualny wygląd wraku z materiałem archiwalnym stwierdzić należy, że kadłub Lundy jest w nienaruszonym stanie (nie licząc oczywiście deformacji dokonanej przez kolizję). Stopień degradacji tej jednostki, zwarzywszy na warunki atmosferyczne i okoliczności jej zatonięcia jest nieduży. Według naszej opinii wrak zachowa się jeszcze przez długie lata w niezmienionej kondycji.

Należy w tym miejscu nadmienić, że w okresie maj-czerwiec 2010 Lundy eksplorowany był przez australijskich płetwonurków w ramach projektu „Beneath Gallipoli”. Z raportu przedstawionego przez kierownika zespołu Tima Smitha wynika jednak, iż oględziny i inwentaryzacja tej jednostki dokonane przez ww. ekipę były dużo bardziej pobieżne. W przeciwieństwie do naszej ekspedycji Australijczycy nie podjęli nawet próby udokumentowania uszkodzeń, które doprowadziły do zatonięcia kutra4.

Kuter Lundy. / Zdjęcie: zbiory Deniz Özbaşaran
Kuter Lundy. / Zdjęcie: zbiory Deniz Özbaşaran

Wrak numer 2:

Następny wrak miał być według naszych tureckich przewodników pływającą rafinerią wody, przetwarzającą wodę morską na pitną. Odziały alianckie, które wylądowały na Półwyspie Gallipoli w 1915 r. miały ogromny problem ze słodką wodą. Brak wód gruntowych zmuszał je do sprowadzania wody aż z Egiptu. Dzięki pływającej rafinerii niedobór wody dla wojska mógłby być chociaż w niewielkiej części zaspokojony. Odnalezienie i zinwentaryzowanie przez nas tego typu jednostki byłoby dużym wydarzeniem, gdyż żadne archiwalne źródła alianckie nie wspominają o tym, by kiedykolwiek urządzenia do odsalania wody morskiej montowano na statkach czy okrętach. Wszystkie znane historykom instalacje tego typu znajdowały się na lądzie, na Półwyspie Gallipoli.

Badany przez nas wrak leży na pozycji 40 18’ 794”N 26 13’ 562”E, dość płytko, bo na 14 metrach na piaszczystym, płaskim dnie. Jest on niestety w bardzo złym stanie. Jego burty na odcinku od pokładu maszynowni wzwyż praktycznie nie istnieją, nie licząc kilku sterczących „kikutów” wręg. Na dnie udało nam się zlokalizować jedynie dziób i śródokręcie. Brak natomiast reszty kadłuba, na odcinku od tylnego komina po rufę. Przypuszczać należy, że dolna część kadłuba, aż po stępkę, przetrwała w bardzo dobrym stanie, ale potwierdzenie tego nie jest możliwe, gdyż wrak leży głęboko zagrzebany w piasku. Pozostałości lewej burty są już kompletnie zasypane, można zobaczyć zaledwie ich mgliste zarysy. Szczątki prawej burty wystają z piasku na wysokość 70 cm. Dziobnica na długości około metra wygląda jakby została zupełnie odcięta (prawdopodobnie uległa zniszczeniu podczas tonięcia, uderzając o morskie dno). Widoczny jest także pierwszy przedział dziobowy ze znajdującą się w nim stalową drabinką prowadzącą do wnętrza, ale jest on również prawie całkowicie zasypany piaskiem. Pozostałe z nielicznych zachowanych blach poszycia okrętu są bardzo mocno skorodowane.

Wrak Lundy widziany od dziobu. / Zdjęcie: Dariusz Pietruszka
Wrak Lundy widziany od dziobu. / Zdjęcie: Dariusz Pietruszka

——————–

1 Piotr Wytykowski i Roman Zajder są założycielami i prezesami stowarzyszenia Wyprawy Wrakowe, zaś dr Piotr Nykiel historykiem i turkologiem, adiunktem w Zakładzie Turkologii Uniwersytetu Jagiellońskiego, autorem książki pt. Wyprawa do Złotego Rogu. Działania wojenne w Dardanelach i na Morzu Egejskim (sierpień 1914 – marzec 1915), Wydawnictwo Arkadiusz Wingert, Kraków – Międzyzdroje 2008.

2 The National Archives, sygn. ADM 137/3135.

3 Por.: ibid.

4 Por.: Tim Smith, Project Beneath Gallipoli [w:] „The Gallipolian”, No. 126, Autumn 2011, s. 37-45.