Zatopienie statku John Barry ze skarbem Roosevelta

Przedstawiam krótką historię statku typu Liberty z czasów II wojny światowej, który transportował tzw. skarb Roosevelta. SS John Barry został zbudowany w jednej ze stoczni Kaiser w Portland w stanie Oregon. Zwodowano go 23 listopada 1941 roku. Był obsługiwany przez Lykes Brothers Steamship Company. I tak jak inne statki tego typu transportował ładunku między Stanami Zjednoczonymi a państwami sojuszniczymi walczącymi z nazistami i faszystami. Jeden z rejsów tego statku był jednak dość szczególny o to ta historia.
SS John Barry był statkiem towarowym United States Merchant Marine Cargo Liberty Ship, specjalnie zmodyfikowanym do tej tajnej misji. Barry był dość dużym statkiem towarowym, jednym z 2700 należących do typu Libery. Mógł transportować ładunki do 10 000 ton. Statek ten odbył wcześniej kilka podróży konwojowych przez Atlantyk do Anglii i Rosji.
Statek towarowy SS John Barry płynął spokojnie, zygzakując z prędkością 12 węzłów. Była jasna noc z pełnią księżyca. Widoczność bardzo dobra. Siedmiu obserwatorów pełniło służbę wypatrując ewentualnego zagrożenia. Dwóch na dziobie, trzech na śródokręciu i dwóch na rufie z tyłu statku.

Statek SS John Barry znajdował się na Morzu Arabskim, 127 mil na południowy wschód od Sułtanatu Arabskiego Omanu. Miał zawinąć do portu morskiego Ras Tanurah w Arabii Saudyjskiej. Statek płynął z niezwykłym ładunkiem trzech milionów srebrnych monet arabskich „Rial”.
Te srebrne monety wybito w Ameryce dla saudyjskiego monarchy, króla Abd al.-Aziza ibn Abdurrahmana al-Sauda z Arabii Saudyjskiej w której środkiem płatniczym w tym czasie był tylko bilon. Arabia Saudyjska nie posiadała wówczas pieniędzy papierowych. W królestwie zabrakło monet. Podczas wojny riale były bardzo cenione jako środek wymiany ze względu na zawartość srebra. Wiele osób pozyskiwało riale chcąc lokować w nich swoje oszczędności. Metale szlachetne w niespokojnych czasach zawsze są w cenie. Dlatego monet zaczęło brakować. Do końca wojny dostarczono ze Stanów Zjednoczonych do Arabii Saudyjskiej w sumie 49 milionów riali.

Riale były potrzebne by wypłacić m.in., pensje pracownikom budującym nową rafinerie ropy naftowej i inne amerykańskie obiekty w Dhahranie.
John Barry znajdował się w konwoju na Morzu Karaibskim gdy właściciel statku War Shipping Administration nakazał mu go opuścić i udać się do Portland w stanie Maine. Po dokowaniu został szybko rozładowany. Transportował 9040 ton ładunku. Następnie ruszył pełną parą do suchego doku Fletchera w Hobken w stanie New Jersey. Tam cała załoga otrzymała dokumenty zwalniające ze służby. Od tego momentu wszystko było owiane tajemnicą.
Nowy kapitan statku, Joseph Ellerwald musiał osobiście wybrać całą załogę. Podczas pobytu statku w suchym doku zamontowano 30-tonowy dźwig w ładowni nr 4. Zbudowano również drewniane sklepienie w ładowni numer 3. Miało 25 stóp szerokości, 40 stóp długości i 8 stóp wysokości. Zostało wykonane z dwucalowych grubych desek drewnianych. Były one dwuwarstwowe, a deski leżały pod kątem prostym do siebie. To tam miał być składowany cenny ładunek.

Po opuszczeniu suchego doku statek udał się do stoczni marynarki wojennej w Filadelfii w Nowym Jorku. Czternaście ciągników siodłowych przewiozło łącznie 84 940 sztabek srebra z Narodowego Depozytu Srebra w Westpoint w Nowym Jorku. Waga ładunku wynosiła 90 milionów uncji trojańskich (2000 ton). Ten skarb był wart 26 ówczesnych milionów dolarów. Nic więc dziwnego, że był to ściśle tajny projekt nadzorowany i strzeżony przez FBI na zlecenie prezydenta. Oprócz srebra, SS John Bary miał przewozić diamenty przemysłowe warte 2 miliony 400 tysięcy dolarów.
Statek John Barry opuścił Filadelfię w stanie Nowy York z dużym konwojem. Przepłynął szczęśliwie przez Ocean Atlantycki, a następnie wpłynął przez cieśninę Gibraltarską na Morze Śródziemne. Samotnie przepłynął przez Kanał Sueski i Morze Arabskie. Był to długi, nudny i monotonny rejs bez niebezpieczeństw ze strony niemieckiego lotnictwa i okrętów podwodnych. Gdy statek wpłynął do Cieśniny Ormuz, cała załoga była zadowolona. Za chwilę będą w domu, wypoczną i odetchnął po rejsie.

Obserwatorzy lustrowali wody Cieśniny Ormuz. Ale nic szczególnego się nie działo. Informowali mostek, iż wszystko jest w porządku. Nagle, bez żadnego ostrzeżenia, torpeda uderzyła w statek na wysokości śródokręcia, po prawej stronie. Torpeda eksplodowała w grodzi poniżej linii wodnej, za ładownią numer dwa. John Barry zatrzymał się gwałtownie gdyż przestały działać silniki.
Przez powstałą wyrwę zaczęła się wdzierać woda morska. Niestety załoga popełniła poważny błąd i zamknięto tylko jeden właz. Woda wdzierała się do kolejnych przedziałów. Na początku nic nie wskazywało na to że statek tonie. Na wszelki wypadek kapitan zarządził opuszczenie wszystkich łodzi ratunkowych i czterech tratw ratunkowych. Po niespełna 10 minutach od eksplozji kapitan Joseph Ellerwald, który zdawał sobie sprawę z powagi uszkodzeń wydał rozkaz opuszczenia statku.
-Toniemy! Wszyscy mają opuścić statek.
Załoga bez paniki wykonała wydany rozkaz. Nikt nie wiedział, iż przygląda się temu dowódca U-859, który przez peryskop obserwował prowadzoną ewakuację. U-859 był dowodzony przez Kapitänleutnanta Johanna Jebsena, dwudziestosiedmioletniego oficera niemieckiej marynarki wojennej.

Niemiecki dowódca jak na standardy panujące w Kriegsmarine wykazał się rycerskością i pozwolił odpłynąć załodze storpedowanego statku.
Jebsen czekał, chcąc upewnić się, że na pokładzie nie ma już nikogo do obsługi dział dziobowych i rufowych, i wynurzył się. O godzinie 22:30 wystrzelił kolejną torpedę, trafiając w maszynownię burtową swojej ofiary. Załoga Johna Barrego obserwowała jak ich okręt tonie.
Kolejna torpeda wybuchła również na śródokręciu, ale tym razem na bakburcie. Uderzenie drugiej torpedy spowodowało przełamanie statku, którego dwie połowy szybko zniknęły pod falami.
66 rozbitków z całej załogi liczącej 68 zostało uratowanych. Zginęło tylko dwóch. Ocaleni zostali uratowani następnego dnia. Nikt z załogi U-Boota nie wiedział jaki skarb został zatopiony. Skarb Franklina Delano Roosevelta poszedł na dno Morza Arabskiego, którego głębokość w tym miejscu wyniosła 8500 stóp.

Jednostka została storpedowana 185 kilometrów (115 mil) od wybrzeży Omanu.
Historia czasami potrafi pisać niesamowite scenariusze. John Barry został zatopiony przez U-Boota, który również transportował cenny ładunek a była nim rtęć. U-859 transportował 31 ton ciekłej rtęci przechowywanej w małych metalowych pojemnikach. Wykonywał również ściśle tajną misję. U-859 wypłynął z Liel w Niemczech a jego celem był port w Penang w Malezji, który był okupowany przez Japonię. Lecz gdy nadarzyła się okazja niemiecki kapitan posyłał napotkane statki na dno.
Oprócz srebrnych monet dla szejka Arabii Saudyjskiej, statek transportował różnorodny sprzęt wojennym przeznaczonym dla walczącej Rosji oraz mały prezent od prezydenta Roosevelta dla rosyjskiego dyktatora Józefa Stalina. Prezentem tym było dwa tysiące ton sztabek srebra wartych 26 milionów dolarów.
Prezydent Roosevelt przez ostatnie dwa lata starał się o jak najlepsze relacje z Rosją Radziecką. Wysyłając ten prezent chciał jeszcze bardziej przypodobać się Stalinowi. Miała to być przysłowiowa wisienka na torcie ich wzajemnych relacji. Wiele osób do dnia dzisiejszego nie rozumie dlaczego Roosevelt tak postąpił. Tym bardziej, iż Stany Zjednoczone wysyłały do Rosji znaczną pomoc w ramach „Lend-Lease”. Jak się później okazało większość z tej pomocy nigdy nie została spłacona. Dziś wiemy, że prezydent USA miał słabość do Stalina. Ale to już inna historia.

Poinformowani o niedługim przybyciu Japończycy przygotowali wielką uroczystość. W doku Swettenham ćwiczyła japońska orkiestra dęta chcąc z wielkimi honorami przywitać Niemców. Dla całej załogi przygotowano girlandy kwiatów. Wzdłuż doku zebrała się duża delegacja Niemców i Japończyków.
Niestety U-859 nigdy do Penang nie dotarł został zatopiony przez brytyjski okręt podwodny HMS Trenchant, którym dowodził Arthur Hezlet. Najpierw U-859 posłał na dno wielki skarb transportowany przez statek John Berry a następnie sam został zatopiony. Ot ironia losu.
Jednym z oficerów, który przeżył ten atak był porucznik Horst Klatt . Powrócił po 29 latach do Penang i w 1973 roku wraz z zorganizowaną ekspedycją odzyskał z niemieckiego okrętu 30 ton rtęci. Nie inaczej było ze skarbem transportowanym przez John Berry.
———-
45 lat później Skeikh Ahmed Farid al. Aulaqi otrzymał zgodę na eksplorację jednostki. Natomiast podobną zgodę otrzymał emerytowany kapitan marynarki wojennej USA Brian Shoemaker, były główny radca prawny marynarki, Huhg O`Neill, prawnik H. McGuire „Mac” Riley z Howery&Simon w Waszyngtonie, D.C., i Jay Fiondella, właściciel „Ches Jay”, znanego wśród celebrytów lokalu gastronomicznego z owocami morza w Santa Monica w Kaliforni. Aby zebrać pieniądze na wydobycie Johna Barry`ego, utworzyli spółkę o nazwie The John Barry Group.

Należy pamiętać, iż riale były własnością Arabii Saudyjskiej, dlatego potrzebna była również zgoda tego państwa. Wyprawa została zorganizowana w 1994 roku. Fundusze ostatecznie zebrał wraz z przyjaciółmi biznesmen Bassama Omar Salam, który reprezentował Arabię Saudyjską. Wydobycie było możliwe dzięki wsparciu rządu USA, który dostarczył niezbędnych informacji o statku i transportowanym ładunku.
Początkowo w poszukiwania zaangażowani byli kontrahenci z Houston w Teksasie, a ich wysiłki zostały później wzmocnione przez Institut Français de Recherche pour I`Exploitation de la Mer z siedzibą w Tulonie.
W październiku 1994 roku wynajęto i zmodyfikowano statek wiertniczy Drillship to FlexLD, dawniej Sedco 445, później Peregrin VII, a teraz Deepwater Navigator. Na statku zamontowano 50-tonowy chwytak wyposażony w kamerę video zaprojektowany przez IFREMER do wydobycia srebra.
Deepwater Navigator dopłynął do miejsca w którym znajdował się wrak John Barry i rozpoczęły się prace mające wydobyć srebro zalegające we wraku na głębokości 8500 stóp.. Na początku listopada odkopano większą część statku. odsłaniając zabytkowe ciężarówki armii amerykańskiej, czołgi i sprzęt wojskowy. Niedługo potem zauważono pierwszy ślad srebra. Początkowo obraz wideo był zbyt ciemny by można było dostrzec srebrne monety, później okazało się, iż wydostająca się ropa z wraku zabrudziła obiektyw kamery.

Chwytak zadziałał jak wielki otwieracz do puszek. Oderwał część pokładu by dostać się następnie do ładunku. Operator chwytaka skierował go następnie w głąb ładowni gdzie miały być transportowane monety. Kiedy szczęki chwytaka zostały uwolnione na pokładzie Deepwater Navigator, wszyscy byli po kolana w srebrnych monetach.
W ciągu następnych pięciu dni dzięki sprawnym umiejętnością operatora chwytaka wydobyto 1,4 miliona riali saudyjskich o wadze 17 ton. Na pokładzie statku wiertniczego rozpoczęło się wielkie liczenie wydobytych srebrnych riali.
Uczestnikom ekspedycji nie udało się jednak wydobyć 84 940 sztabek srebra, które ponoć nadal tam zalegają. Operatorom chwytaka nie udało się dotrzeć do wszystkich miejsc, w których podejrzewali, że srebro mogło się znajdować.
Niedawno Muzeum Sztuki Islamskiej poinformowało, że otrzymało kolekcję 1000 srebrnych monet jednorialowych wydobytych z wraku Johna Berrego. Darczyńcą okazał się Bassama Omar Salam, który w liści wysłanym do muzeum zapewniał, iż są to oryginalne monety wydobyte podczas penetracji wraku w 1994 roku.
Monety zostały również zaoferowane do kupna w Genewie w domu aukcyjnym Sotheby`s. Mimo sporego rozgłosu nie udało się uzyskać kwoty minimalnej 8 milionów dolarów.
Mimo, iż po sukcesie ekspedycji pojawiły się później plany ponownej eksploracji zatopionego wraku, żaden nie doszedł do skutku.
Legendarny Davey Jones nadal strzeże licznych skarbów, jednym z nich być może jest srebro które miał otrzymać Józef Stalin. Ale to już całkiem inna historia.
Przeczytaj i wysłuchaj:

