Argentyńskie okręty podwodne w konflikcie falklandzkim

Felix Artuso na stanowisku dowodzenia. / Zdjęcie: zbiory Aleksandr Mitrofanov
Felix Artuso na stanowisku dowodzenia. / Zdjęcie: zbiory Aleksandr Mitrofanov

Wczesnym rankiem 24 kwietnia otrzymano informację, że brytyjskie siły zbrojne przystąpiły do wyzwalania Georgii Południowej. Dowódca Santa Fee otrzymał rozkaz przyspieszenia przeprowadzenia operacji. Postanowiono skierować się do przylądka Cape North, a następnie kursem SE do zatoki Cumberland Bay. Okręt szedł całą noc w położeniu nawodnym, a o 05.00 rano zanurzył się i cały dzień kontynuował marsz na chrapach. O godz. 23.30 jednostka osiągnęła wyznaczony punkt i zatrzymała się w odległości 1 Mm od przylądka King Edward Point. Między godz. 02.30 a 04.30 wyładowano grupę „Golf” oraz ładunek, wykorzystując do tego celu motorówkę zdobytą na brytyjskiej stacji polarnej. Po zakończeniu wyładunku dowódca okrętu podwodnego postanowił ukryć się w jednej z licznych zatok, przeprowadzi remont, a następnie wyruszyć do rejonu patrolowania. Jednak po upływie godziny, gdy Santa Fee znajdował się w odległości 5 Mm od Grytviken, podniesiono alarm bojowy, bowiem radar wykrył zbliżający się cel powietrzny. Był to pilotowany przez LCD (kmdr ppor.) Stanley Śmigłowiec Wessex” z pokładu niszczyciela rakietowego Antrim, zawezwany przez działająca na wyspie brytyjską grupę dywersyjno-rozpoznawczą. Grupa ta otrzymała informacje o okręcie podwodnym z fregaty Plymouth, która namierzyła jej rozmowy z brzegiem.

Śmigłowiec zrzucił 2 bomby głębinowe Mk 11, które wybuchły w rejonie rufy przy prawej burcie. W rezultacie uszkodzeń okręt utracił możliwość zanurzania się. W odpowiedzi podwodnicy ostrzelali Wessex z karabinków automatycznych FAL. Wkrótce nadleciały dalsze maszyny Sea Lynx i Wasp z Edurance, Plymouth oraz Brillant, które zrzuciły torpedy Mk 46 oraz ostrzelały jednostkę rakietami AS 12 i ogniem broni maszynowej. AS 12 trafił w kiosk, nie eksplodując, jednak uszkodził chrapy i ciężko ranił jednego z członków załogi. Dla uniknięcia dalszych strat Bicain wydał załodze rozkaz ukrycia się we wnętrzu kadłuba sztywnego i korzystając z peryskopu o godz. 07.30 podszedł do przystani King Edward Point. Tam korzystając z osłony ogniowej żołnierzy piechoty morskiej, podwodnicy opuścili swój okręt i ukryli się na brzegu. Po kilku godzinach garnizon Georgii Południowej, która zaledwie przez 23 dni nosiła nazwę San Pedro, poddał się Brytyjczykom.

Argentyńscy jeńcy zostali umieszczeni w jednym z budynków w pobliżu przystani. Dowódca Santa Fee poprosił o pozwolenie by kilku członków załogi mogło powrócić na pokład okrętu po rzeczy osobiste, żywność i lekarstwa. Wyrażono zgodę i pół drużyny podoficerów pod konwojem brytyjskich żołnierzy piechoty morskiej weszło na pokład, niektórym z nich udało się przedostać do toalety i kambuza, gdzie otwarli zawory instalacji wodnej, tak by zatopić okręt. Następnego dnia Brytyjczycy postanowili przeholować okręt na odległość 400 m do przystani dawnego zakładu przeróbki wielorybów w Grytviken. W przeholowaniu uczestniczyło 6 członków załogi pod brytyjską strażą. Do tej chwili rufa jednostki zaczęła silnie zanurzać się i dla poprawy pływalności szasowano balasty korzystając z przenośnej sprężarki. Jednostka poruszała się na silnikach elektrycznych, wykorzystując pozostały jeszcze zapas energii akumulatorów. W czasie przeholowania doszło do tragedii, zginał suboficial (podoficer) Felix Artuso, kierujący sprężarkami i zaworami systemu zanurzenia i wynurzenia. Brytyjski wartownik, który nie znał specyfiki okrętów podwodnych, uznał szybkie ruchy Artuso, który równocześnie manewrował 24 zaworami, za próbę zatopienia jednostki. Podwodnik nie znał angielskiego i zupełnie nie reagował na ostrzeżenia. Wartownik dał odpowiedź z Sterlinga…

Pogrzeb Artuso na cmentarzu w Grytviken. / Zdjęcia: zbiory Aleksandr Mitrofanov
Pogrzeb Artuso na cmentarzu w Grytviken. / Zdjęcia: zbiory Aleksandr Mitrofanov

Kilka godzin po przycumowaniu Santa Fee zatonął przy przystani na głębokości 20 m z przechyłem na lewą burtę. Ponad lustrem wody pozostawał jedynie kiosk. Poległy argentyński podwodnik został pochowany z honorami wojskowymi na miejscowym cmentarzu. Pozostałych członków załogi zbiornikowiec RFA Tidespring dostarczył na wyspę Ascencion, skąd samolot Czerwonego Krzyża przewiózł ich do Montevideo.

Po zakończeniu wojny brytyjskie ministerstwo obrony postanowiło wydobyć Santa Fee, którego wrak utrudniał korzystanie z przystani. W latach 1984 -1985 po 4 miesiącach prac (nurkowie wykonali 868 zejść po wodę) okręt ratowniczy Goosander oraz holownik Salvageman, korzystając z 10 pontonów wydobyły okręt, który zatonął ponownie w lutym 1985 roku w sztormowym Południowym Atlantyku w czasie holowania do Wielkiej Brytanii. (wg innych źródeł został celowo zatopiony).

San Luis atakuje wroga

W dniu 2 kwietnia informacja o wtargnięciu argentyńskich wojsk na Falklandy i Georgię Południowa zaskoczyła dowódcę okrętu podwodnego San Luis kapitan de fregata (kmdr por.) Fernando Azcueta, podobnie jak większość Argentyńczyków. W pewnym sensie działania te były dowodem politycznego awanturnictwa kierownictwa Argentyny, tak politycznego jak i wojskowego (w tym czasie stanowiło to jedno, bowiem rządziła junta na czele z gen. Galtieri). Chcąc uratować niepopularny reżim i podnieść jego imagé na fali pseudopatriotycznej histerii, junta postanowiła rozwiązać jednym zdecydowanym ruchem bolesny problem licznych wcześniejszych rządów, a mianowicie zwrot Islam Malvinas (hiszpańska nazwa Wysp Falklandzkich).

Santa Fe po podniesieniu, za rufą okręt ratowniczy Goosander. / Zdjęcie: zbiory Aleksandr Mitrofanov
Santa Fe po podniesieniu, za rufą okręt ratowniczy Goosander. / Zdjęcie: zbiory Aleksandr Mitrofanov

Junta podjęła działania bez jakiegokolwiek poważnego przygotowania (prawdopodobnie licząc, że brytyjski rząd ograniczy się jedynie do słownego protestu). O skali ignorancji świadczy fakt, że nie uwzględniono nawet planów ograniczenia wydatków na cele wojskowe przez rządzących w Wielkiej Brytanii konserwatystów.

A przecież w drugiej połowie 1982 roku ci ostatni zamierzali sprzedać lotniskowiec Invincible Australii, wycofać ze służby większość jednostek desantowych i rozformować część oddziałów piechoty morskiej. Zatem poczekać trochę można było wziąć Falklandy praktycznie gołymi rękami.

Wezwany na naradę do dowódcy argentyńskich sił podwodnych (Fuerza de Submarinos) Azcueta otrzymał rozkaz przygotowania w możliwie najkrótszym czasie San Luis do podjęcia działań bojowych. Była to jednak sprawa niełatwa. Załoga okrętu była nieopływana, a w jej składzie znajdowało się wielu nowicjuszy, zaś większość marynarzy dopiero co powrocie z letnich urlopów. W ostatnim czasie jednostka tylko raz (w marcu) wychodziła w morze. Jak już wspominaliśmy wcześniej, większość bardziej doświadczonych podwodników została skierowana do RFN po odbiór nowych, budowanych tam okrętów. Głównym problem było jednak obrastanie kadłuba i śruby napędowej. Obniżało to prędkość, zwiększało poziom szumów, a zarastanie kratek kingstonów utrudniało chłodzenie silników wysokoprężnych. Jeden z silników był całkowicie niesprawny z powodu z powodu pęknięcia bloku cylindrów. Niezbędne było dokowanie, na co brakowało czasu, a poza tym w Mar del Plata nie było doku i jednostka musiała by przejść do głównej bazy floty w Puerto Belgrano. W tej sytuacji grupa nurków ręcznie oczyściła kadłub i śrubę. Remont przeprowadzono jedynie w najniezbędniejszym tylko zakresie, uzupełniono paliwo, słodka wodę oraz żywność. Załadowano 10 torped typu AEG SST-4 przeznaczonych do zwalczania jednostek nawodnych i 14 typu Honywell Mk 37 do niszczenia celów podwodnych.

Od roku 1974 argentyńskie okręty podwodne typu 209 przeprowadziły około 10 ćwiczebnych strzelań torpedami SST-4, które w większości przypadków wykazywały liczne mankamenty. Warto zauważyć, że do chwili wybuchu konfliktu falklandzkiego, nikt jeszcze nie posiadał praktycznego doświadczenia w zakresie tego typu torped w warunkach bojowych.

W nocy 11 kwietnia, po tygodniu intensywnych prac San Luis wyszedł z bazy na rejs próbny. Uzyskano prędkość podwodną 20 węzłów, a problemy z chłodzeniem silników wysokoprężnych nie wystąpiły. Chrapy okazały się jednak nieszczelne i przepuszczały wodę, system pomp osuszających miał niską wydajność i pracował głośno. Nie bacząc jednak na te niedostatki dowódca sił podwodnych (El Komando de la Fuerza de Submarinos) wydał rozkaz wyjścia w rejs bojowy. Przejście na południe przebiegało bez zakłóceń, a 17 kwietnia dowódca okrętu otrzymał rozkaz patrolowania rejonu na wschód od zatoki Golfo de San Jorge. W tym sektorze jednostka przebywała 10 dni oczekując zakończenia rozmów angielsko-argentyńskich prowadzonych za pośrednictwem amerykańskiego sekretarza stanu Aleksander Haig.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.