Rosyjskie okręty wojenne na polskich wodach

Rosyjskie okręty Floty Bałtyckiej wyszły w morze w ramach ćwiczeń Zapad 21. / Zdjęcie: Ministerstwo Obrony Federacji Rosyjskiej
Rosyjskie okręty Floty Bałtyckiej wyszły w morze w ramach ćwiczeń Zapad 21. / Zdjęcie: Ministerstwo Obrony Federacji Rosyjskiej

Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych RP dementuje informacje o rosyjskich okrętach wojennych, które miały pojawić się u polskich wybrzeży Zatoki Gdańskiej w niedzielę, 12.09.2021 r. To kolejny tego typu przypadek w ostatnich miesiącach.

Rosyjskie okręty wojenne na polskich wodach? Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych RP: To fake

Rosyjskie okręty wojenne zostały zarejestrowane na mapach portalu m.in. MarineTraffic.com, co zaobserwowali polscy użytkownicy tego internetowego narzędzia monitorującego ruch jednostek morskich i śródlądowych.

Zapis kursów na portalu wskazywał, że przed północą w niedzielę, 12 września co najmniej trzy rosyjskie okręty wojenne, które wyszły z bazy w Bałtyjsku, podeszły na kilka mil do Gdyni. Gdyby „wizyta” była nieautoryzowana przez polską stronę, byłoby to jawnym naruszeniem polskich wód terytorialnych.

Źródło: Urząd Morski w Szczecinie
Źródło: Urząd Morski w Szczecinie

Jeszcze w poniedziałek, 13 września około południa jeden rosyjski okręt wojenny widoczny był na MarineTraffic w polskiej strefie.

– To nieprawda, nic takiego nie miało miejsca – zapewnia w rozmowie z Gazeta.pl rzeczniczka prasowa Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych, ppłk Adriana Wołyńska. Polskie wojsko, dysponując danymi z radarów i innych środków obserwacji morza, miało nie zauważyć żadnych intruzów. – Bardzo podobne zdarzenie miało miejsce już wcześniej, w czerwcu – dodała rzeczniczka.

Przypomnijmy, podobna sytuacja miała miejsce 5 czerwca tego roku. Podobnie analiza map MarineTraffic wskazywała na obecność rosyjskiego okrętu na polskich wodach terytorialnych. Jednostka miała najpierw krążyć wokół linii granicznej, a potem skierować się w okolice Helu.

I wtedy informacje o naruszeniu polskiej strefy przez rosyjską jednostkę na Zatoce Gdańskiej zdementowało polskie Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych.

– „Stwierdzone zobrazowanie naruszenia polskich granic morskich w komercyjnym systemie jest nieprawdą. Informacja tylko i włącznie jednoźródłowa i niewiarygodna. Nasze systemy obserwacyjne nie potwierdzają takiego zdarzenia” – komunikat takiej treści wydało wówczas DORSZ.

Jednostki rosyjskiej Marynarki Wojennej są obecne na Bałtyku

Oczywiście, jednostki rosyjskiej Marynarki Wojennej są obecne na Bałtyku. Rosja ma bazy morskie w:

  • Bałtyjsku,
  • Obwodzie Kaliningradzkim
  • oraz w Kronsztadzie.

M.in. w ostatnich dniach w ramach manewrów Zapad 21 w morze wyszło łącznie 15 okrętów rosyjskiej Floty Bałtyckiej (kutry rakietowe, okręty desantowe, fregaty i jednostki pomocnicze). Przed rosyjskimi okrętami postawiono różnorakie zadania ćwiczebne.

– W tym samym czasie po drugiej stronie Bałtyku rozpoczynają się ćwiczenia międzynarodowe „Northern Coasts”, organizowane w tym roku przez siły morskie Królestwa Szwecji, w których uczestniczyć będzie łącznie ponad 2 000 żołnierzy z 14 krajów NATO i sojuszniczych, około 30 okrętów i 10 samolotów – podkreślają analitycy branżowego portalu zbiam.pl (Zespół Badań i Analiz Militarnych).

– Nie można wykluczyć, że dojdzie do spotkania sił morskich oraz wzajemnego „podglądania” okrętów. Ponadto floty państw NATO i sojuszniczych z rejonu bałtyckiego wyślą (wysłały) swoje okręty i samoloty rozpoznawcze, w celu śledzenia okrętów rosyjskich.

Co ciekawe, już w czerwcu wielu analityków wskazywało, że na portalach monitorujących ruch na morzach może dochodzić do manipulacji danymi o położeniu jednostek. Pisał o tym m.in. Marek Świerczyński, zajmujący się, m.in. w „Polityce”, sprawami obronnymi.

– Jak słyszę nieoficjalnie, ale z wysokich i pewnych źródeł, owe obrazki są zmanipulowane – pisał Marek Świerczyński.

Nie jest wcale nieprawdopodobne, że takie manipulowanie może być częścią „testowania” systemu obronnego Polski i NATO przez naszego wschodniego sąsiada, analogicznie np. do ryzykownych manewrów rosyjskich samolotów bezpośrednio przy okrętach NATO lub zbliżania się do przestrzeni powietrznej państw NATO lub sprzymierzonych z Sojuszem (np. Szwecji).

Okręty widmo wokół Europy

Ostatni rok to narastający wysyp fałszywych sygnałów AIS. Dotyczy to zwłaszcza fantomowych okrętów wojennych. Teraz cały zespół rosyjskich okrętów miał krążyć w zasięgu wzroku z plaż Trójmiasta. W czerwcu polskie wody terytorialne miała naruszyć korweta Stojkij, podpływając na kilka mil od Helu. Wówczas wojsko też zapewniało, że na morzu realnie nic nie było.  Według nieoficjalnych informacji w podobny sposób rosyjskie wody terytorialne kilka razy miały naruszyć fantomowe polskie okręty. Incydenty tego rodzaju zbiegają się z jakimiś dużymi wydarzeniami wojskowymi. W czerwcu były to manewry morskie NATO Baltops. Teraz białorusko-rosyjskie ćwiczenia Zapad-21, w których bierze też udział rosyjska Flota Bałtycka.

Kto może mieć złe intencje?

Nie wiadomo kto odpowiada za te wszystkie fałszywe sygnały. Automatyczne podejrzenie pada na Rosjan, którzy nie mają oporów przed sianiem dezinformacji. Jest to wręcz jedno z zajęć ich służb specjalnych. Dezinformacja z zasady nie musi oznaczać działań przynoszących określoną bezpośrednią korzyść Rosji. Równie istotny jest chaos, zamieszanie, niepewność i podważenie zaufania do oficjalnych źródeł informacji.

Można spekulować, że jeśli kiedyś rosyjski okręt faktycznie naruszy wody terytorialne na przykład Polski, to w systemie AIS pojawi się fałszywy zapis jego kursu, pokazujący co innego. Ewentualnie Rosja będzie mogła argumentować, że tak naprawdę nie było żadnego naruszenia, a dowody w postaci zapisu z systemu AIS są warte tyle, co nic. Fałszywe zespoły okrętów podpływające pod najważniejsze polskie porty mogą też posłużyć do prób siania paniki czy niepewności, w sytuacjach dużych napięć.

Tak naprawdę nie ma jednak żadnych dowodów wskazujących na winę Rosjan. To jedynie domysły. Tego rodzaju falsyfikacje nie mają też wielkiego znaczenia z punktu wojska, bo nabrać na nie można tylko cywili. Różnego rodzaju radary czy systemy optyczne obserwują morze niezależnie od systemu AIS. Fałszywe sygnały pomagają weryfikować nawet satelity, zwłaszcza te obserwujące Ziemię przy pomocy radarów. I to dzięki jednemu z tych należących do Europejskiej Agencji Kosmicznej wiadomo, że kiedy w niedzielę z Bałtyjska miały wypływać rosyjskie okręty na harce opodal polskich plaż, tak naprawdę nic w miejscach wskazywanych przez AIS nie było.

Źródło: dziennikbaltycki.pl, gazeta.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.