Okręty podwodne czy lotniskowce? Ożywiona debata w Indiach

Lotniskowiec INS Vikrant w trakcie wyposażanie (2015 rok). / Zdjęcie: Indian Navy
Lotniskowiec INS Vikrant w trakcie wyposażanie (2015 rok). / Zdjęcie: Indian Navy

Kiedy HMS Hercules dołączył do indyjskiej marynarki wojennej jako INS Vikrant w 1961 r., Indie stały się pierwszym mocarstwem azjatyckim, które posiadało własny lotniskowiec. Jedyny okręt tej klasy wystarczył by zapewnić Indii dominację w Azji na kilkadziesiąt lat, ponieważ żadne inne państwo azjatyckie nie miało możliwości by kontrolować wody Oceanu Indyjskiego. Dziś jednak, gdy chińska marynarka wojenna planuje wprowadzić do służby dwa nowe lotniskowce, budując trzeci i planując budowę kolejnych dwóch, stawia jednocześnie Marynarkę Wojenną Indii w trudnym położeniu, jeśli nadal chce pełnić dominującą rolę na Oceanie Indyjskim.

Dominacja morska Indii

Drugi indyjski lotniskowiec – Vikrant, który jest pierwszym wyprodukowanym w Indiach – jest nadal na etapie wyposażania w Cochin Shipyard. Planowane wejście okrętu do służby ma nastąpić w 2021 roku. Budowa okrętu rozpoczęła się w 2005 roku i nadal trwa. Inżynierowie morscy nadal opracowują różne rozwiązania i nie wiadomo czy uda się okręt przekazać w następnym roku Marynarce Wojennej.

Na początku roku generał Bipin Rawat ostro skrytykował budowę tej jednostki. Jako szef sztabu obrony, którego zadaniem jest priorytetowe traktowanie zamówień wojskowych, Rawat kwestionował słuszność posiadania aż trzech lotniskowców. Powiedział, że lotniskowce są drogie i podatne na atak okrętów podwodnych. Generał Bipin Rawat twierdził wręcz iż powinno się w większym stopniu zadbać o rozwój okrętów podwodnych oraz przeznaczać znacznie większe fundusze na rozwój infrastruktury lądowej z której okręty podwodne mogłyby korzystać.

Najwyraźniej pomysł Rawata polega głównie na budowie większej liczby okrętów podwodnych i przekształceniu wysp w Zatoce Bengalskiej i na Morzu Arabskim w „niezatapialne centra strategiczne”. Generał zakwestionował szczególnie pomysł budowy trzeciego lotniskowca i proponował by ministerstwo obrony zweryfikowało swoją decyzję po wejściu do służby lotniskowca INS Vikrant.

Argumenty przeciwko lotniskowcom

Każdy okręt można zatopić. Przysłowiowa jedna torpeda może posłać na dno tak wielki i cenny okręt tym samym znacząco osłabić naszą marynarkę wojenną.
– powiedział generał Rawat

Głównym argumentem przeciwko budowie trzeciego lotniskowca są olbrzymie koszty. Indyjski lotniskowiec, Vikramaditya produkcji rosyjskiej, kosztował aż 012 500 crore (2,35 miliarda dolarów). Vikrant ma kosztować 019 590 crore (2,8 miliarda dolarów). Jego siostrzany jednostka, nad którym projektanci marynarki wojennej pracują od 2012 roku i chcą nazwać go Vishal, ma kosztować od 075 000 crore do 1,5 lakh crore. Jednocześnie będzie to najdroższy okręt kiedykolwiek zbudowany w Indiach.

Pomiędzy okrętem podwodnym a lotniskowcem jest znacząca różnica, ten pierwszy jest stosunkowo ekonomiczny i bezpieczniejszy w obsłudze, jest trudny do wykrycia i nie wymaga ochrony floty co znacząco obniża koszty eksploatacji takiej jednostki. Dodał jednak, że widoczne odstraszanie zapewniane przez grupę bojową lotniskowców jest czymś, czego okręt podwodny nigdy nie osiągnie. Dlatego warto posiadać takie jednostki we własnej flocie.
– powiedział Abhijit Bhattacharyya, członek londyńskiego think tanku International Institute of Strategic Studies.

W przeciwieństwie do okrętów podwodnych, lotniskowce działają w grupach bojowych – z towarzyszącymi im niszczycielami, korwetami i fregatami – i dlatego nie mają elementu stealth. Są widoczne, a zatem podatne na ataki okrętów nawodnych, samolotów i okrętów podwodnych. Wielu strategów morskich również opowiadało się za siłami skoncentrowanymi wokół okrętów podwodnych. Tego typu debata jest tak stara jak początek zimnej wojny, kiedy to Stany Zjednoczone jako element odstraszania postanowiły stworzyć kilkanaście grup lotniskowcowych rozlokowanych w różnych rejonach świata natomiast Związek Radziecki stawiał na dużą flotę cichych okrętów podwodnych.

Dwie zbieżne koncepcje doprowadziły do powstania dwóch rywalizujących ze sobą doktryn morskich. Jednej (amerykańskiej) opartej na posiadaniu lotniskowców i drugiej (sowieckiej) skoncentrowanej głównie na posiadaniu okrętów podwodnych. Taki dylemat jest widoczny dziś na subkontynencie indyjskim. Podczas gdy Indie zdecydowały się na posiadanie własnego lotniskowca już w 1961 r., Marynarka Pakistanu kładła nacisk na posiadanie okrętów podwodnych. Sytuacja uległa zmianie gdy w latach osiemdziesiątych Indie nabyły również okręty podwodne.

Doktryny dodatkowo wyewoluowały z przymusów geopolitycznych. Indie, podobnie jak USA, mają długą linię brzegową i dlatego mogą mieć bazy, z których mogą operować grupy bojowe lotniskowców. Pakistan, podobnie jak Rosja, nie ma zbyt dużej linii brzegowej dobrze zurbanizowanej, a zatem nie może mieć wielu baz. I pod względem strategicznym jest to dość spory problem np. dla Rosji.

Mimo to większość nowoczesnych flot stara się zrównoważyć zarówno bilans posiadania okrętów nawodnych i okrętów podwodnych w tym posiadania największych okrętów jakimi są lotniskowce. Obecnie na świecie jest 41 lotniskowców należących do 13 flot. Stany Zjednoczone mają ich najwięcej bo aż 11 lotniskowców i 70 okrętów podwodnych. Rosjanie i Brytyjczycy, którzy przez prawie dekadę bawili się pomysłem obejścia od tego typu jednostek mają po jednym okręcie tej klasy.

Bazy wojskowe w Azji. / Źródło: Bloomberg
Bazy wojskowe w Azji. / Źródło: Bloomberg

Royal Navy zleciła wykonanie 65 000-tonowego HMS Queen Elizabeth, a drugi lotniskowiec, HMS Prince of Wales, jest na ostatnim etapie budowy. Japonia, która nie miała żadnego lotniskowca od czasu II wojny światowej, ma teraz trzy. Australia, Francja, Włochy i Hiszpania mają po jednym. Nawet Tajlandia, ma własny helikopterowiec/lotniskowiec HTMS Chakri Naruebet, który może wkrótce zmodyfikować go do obsługi samolotów.

Najnowszym argumentem przeciwko posiadaniu grup lotniskowcowych jest możliwość operowania okrętów nawodnych, okrętów podwodnych oraz samolotów z baz położonych na wyspach porozrzucanych na danym akwenie morskim. Daje to możliwość patrolowania tysięcy mil morskich przez mniejsze jednostki, które co ważne dla przeciwników lotniskowców są znacznie tańsze w budowie oraz utrzymaniu. Natomiast entuzjaści lotniskowców twierdzą, że takie okręty są narzędziami do projekcji siły („100 000 ton dyplomacji”, jak stwierdził kiedyś Henry Kissinger), czego nie można powiedzieć o bazach lądowych, okrętach podwodnych, okrętach nawodnych lub samolotach. Grupa lotniskowcowa jest najskuteczniejszym środkiem odstraszania ze względu na swój potencjał bojowy.