Gdy liczą się sekundy…

Zastępca Dowódcy Okrętu – Muzeum ORP Błyskawica – komandor podporucznik Sławomir Gronowski, wykazał się postawą godną żołnierza Wojska Polskiego. Dzięki jego szybkiej i zdecydowanej reakcji udało się zapobiec dalszej tragedii.
Podczas schodzenia ze szczytu Kozi Wierch zejściem w kierunku Doliny Pięciu Stawów Polskich (14.12 br.), reagując na usłyszany krzyk za sobą, zauważył spadającego stromym zboczem bezpośrednio w swoim kierunku człowieka. Na reakcję miał zaledwie kilka sekund. Choć chłodna kalkulacja ryzyka podpowiadała odskok na bok, zadziałał instynkt ukształtowany przez wartości wyniesione m. in. ze służby na okrętach Marynarki Wojennej, odpowiedzialność za drugiego człowieka, gotowość do poświęcenia i zasada, że nikogo nie zostawia się samego w niebezpieczeństwie.
Po obejrzeniu się w górę zauważyłem postać koziołkującą i spadającą stromym zboczem bezpośrednio w moim kierunku. Na podjęcie decyzji miałem kilka sekund. Rozsądek nakazywał odskoczyć na bok, jednak instynktownie rzuciłem się w kierunku spadającej osoby, podejmując próbę jej zatrzymania. Pęd spadającej osoby pociągnął mnie razem z nią w dół stoku. Po około kolejnych 20–30 metrach udało nam się wspólnie zatrzymać. Osobą, którą złapałem, była kobieta, którą kilka minut wcześniej widziałem na szczycie Koziego Wierchu. Widziałem u niej krwawienie z nosa i ust, obrażenia głowy oraz nieprawdopodobnie powyginaną lewą rękę. Poszkodowana była nieprzytomna, nie reagowała na wołanie, oddychała wolno i nierówno – powiedział kmdr ppor. Gronowski.
Spośród kolejnych osób schodzących ze szczytu ktoś zadzwonił po pomoc. Nachylenie terenu, ciężar i bezwładność poszkodowanej powodowały, że istniało ryzyko dalszego zsuwania się w dół. Kmdr ppor. Gronowski poprosił obecnych na miejscu turystów o pomoc w stabilizacji położenia swojego oraz poszkodowanej poprzez wbicie od dołu czekanów, aby stworzyć podporę i zabezpieczenie przed dalszym zsunięciem. Jednocześnie osoby znajdujące się na miejscu przystąpiły do działań zabezpieczających. Z plecaków wyjęto dodatkową odzież oraz folię NRC, aby zapewnić poszkodowanej ochronę termiczną i ograniczyć ryzyko wychłodzenia. Świadczyło to o wysokiej świadomości i współdziałaniu uczestników zdarzenia.
Dodatkowo poprosiłem, aby jedna z osób wyjęła z mojego plecaka moją kurtkę puchową i użyła jej do okrycia poszkodowanej. Nie byłem w stanie zrobić tego osobiście, ponieważ przez cały czas trzymałem poszkodowaną, zabezpieczając ją przed dalszym osunięciem się w dół zbocza – stwierdził kmdr ppor. Gronowski.
Z uwagi na podejrzenie urazu kręgosłupa, komandor oraz obecni turyści, nie podejmowali próby przenoszenia poszkodowanej. Do czasu przybycia Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego (TOPR) pozostawali w jednym miejscu, stabilizując pozycję a także zmieniając się cyklicznie w trzymaniu poszkodowanej.
Zmiany były konieczne, ponieważ utrzymywanie jej ciężaru w pozycji leżącej na stromym, zaśnieżonym stoku było bardzo wyczerpujące i wiązało się z bezpośrednim kontaktem ze śniegiem, co prowadziło do stopniowego wychładzania się osób udzielających pomocy. Ratownik TOPR, pełniący dyżur w schronisku w Dolinie Pięciu Stawów Polskich, dotarł na miejsce zdarzenia po około godzinie. Zgodnie z jego poleceniami wspólnie zbudowaliśmy płaską platformę w śniegu. Następnie, przy zachowaniu szczególnej ostrożności i zgodnie z jego wskazówkami, przenieśliśmy poszkodowaną na przygotowaną platformę. Została ona okryta śpiworem oraz dodatkową folią NRC przyniesioną przez ratownika, który po przeprowadzeniu wstępnego badania określił stan poszkodowanej jako ciężki oraz obawiał się dalszego wychłodzenia i hipotermii – powiedział kmdr ppor. Gronowski.
Po zabezpieczeniu poszkodowanej turyści, którzy pomagali przy akcji ratunkowej, zeszli na dół. Na miejscu, z turystów, pozostały trzy osoby, w tym kmdr ppor. Gronowski, oczekując na przybycie kolejnych ratowników TOPR.
Niesienie pomocy często odbywa się z narażeniem własnego życia i wymaga odwagi, szybkiego działania oraz odpowiedzialności. Dzięki szybkiej i zdecydowanej reakcji kmdr ppor. Sławomira Gronowskiego udało się zapobiec dalszej tragedii. Jego postawa pokazuje, jak ważna jest solidarność i gotowość do niesienia pomocy w sytuacjach zagrożenia, które mogą dotknąć każdego.
Panie Komandorze, gratulujemy zimnej krwi i bohaterskiej postawy!
Marynarskie Bravo Zulu!
Źródło: Wojsko Polskie
Warto przeczytać i posłuchać:

